Przypomnij hasło | Rejestracja

Forum Znaczenie przekonań własnych i zapożyczonych w wychowaniu

Znaczenie przekonań własnych i zapożyczonych w wychowaniu

  • Autor
    Wpisy
  • #304
    jacol
    jacol
    Participant

    Edukując czy wychowując dzieci, można posługiwać się dwoma rodzajami przekonań.
    Przekonaniami zapożyczonymi i przekonaniami własnymi (osobistymi).
    Między nimi, jak sądzę, istnieje ogromna różnica w efektach wychowawczych i edukacyjnych.
    Po raz kolejny próbuje pokazać, że na pedagogikę nie powinno się patrzeć poprzez analizę tzw. metod. Niczego metodom nie ujmując, ważniejsze od nich jest jednak to, czy nauczyciel/ rodzic wykorzystuje w nich własne przekonania czy zapożyczone.

    Przekonaniem zapożyczonym może być np. takie, że dzieci nie powinny przerywać dorosłym.
    Można mieć takie przekonanie i je przezntować dziecku: „Nie przerywaj mi w rozmowie! Tyle razy cię uczyłam!”
    To samo przekonanie osobiste, wyglądało by jednak tak: „Nie chcę abyś mi teraz przeszkadzał w rozmowie!” To drugie odnosi się do aktualnego doświadczenia nauczyciela czy wychowawcy, a nie do ogólnej reguły.

    Czasem wychowawcy zachowują się jak młodzi księża mówiący kazanie. Przeczytali coś tam w książkach i wychodzą na ambonę pouczać innych jak żyć. To czego nauczają nie jest związane z ich życiowym doświadczeniem, jest tylko prezentowaniem zapożyczonych przekonań. To nie działa. Inaczej jest, kiedy kaznodzieja mówi o tym, co jest jego osobistym doświadczeniem. To ma szansę zadziałać.

    Przekonania zapożyczone są sztywne, osobiste płynne. Raz przerywanie rozmowy może dorosłemu przeszkadzać, innym razem nie. Ważniejszym w wychowaniu jest bycie konsekwentnym wobec siebie niż wobec zapożyczonej normy. Dorosły nie musi reagować tak samo za każdym razem, kiedy dziecko mu przerywa. Niech reaguje zawsze zgodnie z tym co czuje. Niech będzie prawdziwy. Być może czasem pozwolenie dziecku na przerwanie rozmowy, będzie dla wszystkich ważnym doświadczeniem.

    Podam jeszcze inny przykład. Wszystkich, którzy zetknęli się z pedagogika czy psychologią, w tej czy innej formie uczono zasad prawidłowego wzmacniania (np. chwalenia dzieci). (Używaj wzmocnienia najmniejszego, które działa, wzmacniaj nowo uczoną czynność najpierw każdorazowo, potem coraz rzadziej nieregularnie itd…)
    Z mojego oglądu mało, kto w realnej pedagogice trzyma się tych zasad. Nauczyciele, kiedyś je zakuli, zdali egzaminy i już je zapomnieli. To są jednak bardzo mądre zasady. Dużo by pisać dlaczego. Są oczywiście tacy specjaliści, którzy świadomie je stosują.

    I tu dochodzimy do rozróżnienia na przekonania zapożyczone i własne.
    Nie wystarczy bowiem stosować reguły prawidłowego wzmacniania, aby przyniosły one rzeczywiście pozytywne wyniki (cokolwiek to znaczy). Dobry nauczyciel te reguły powinien mieć powiązane z własnym osobistym doświadczeniem. Powinien być do nich osobiście bo na przykład sam na sobie doświadczał tak prawidłowego jak i nieprawidłowego wzmacniania. Sam również prawidłowo i nieprawidłowo wzmacniał zachowania uczniów i dlatego rozumie co to znaczy prawidłowe lub nie wzmacnianie.

    Bez używania osobistych przekonań w pedagogice, można położyć absolutnie każdą metodę.

    Ważnym pytaniem jest jak uczyć przyszłych i aktualnych pedagogów przekonań własnych. Według mnie, ucząc ich pedagogiki w sposób osobisty. 

    • Ten temat został zmodyfikowany 2 miesiące, 1 tydzień temu przez jacol jacol.

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.