Przypomnij hasło | Rejestracja

Forum Czy placówka specjalna to folwark?

Czy placówka specjalna to folwark?

  • Autor
    Wpisy
  • #192
    jacol
    jacol
    Participant

    Jestem właśnie po wysłuchaniu w radiu rozmowy Wiktora Osiatyńskiego z Jackiem Santorskim (TOK FM).
    Rozmowa dotyczyła między innymi relacji pomiędzy ludźmi w firmach. Głównie pomiędzy szefem a pracownikami. Główna teza brzmiała tak – w firmach relacje są podobne do relacji folwarcznych. Wszystko wiedzący szef i wianuszek intrygantów walczących o pozycje w grupie. Najlepszy szef to despota ale bardzo chwiejny. Humorzastość szefa potrzebna jest pracownikom do walczenia o wpływy oraz do pielęgnowania w sobie poczucia krzywdy. Lubimy czuć się krzywdzeni i lubimy myśleć o swoim szefie jako krzywdzicielu. Pozwala to nam unikać odpowiedzialności za swój zakład pracy. Sami lubimy manipulować szefem w ten sposób, żeby okazał się całkowicie nieczułym i nie rozumiejących nas, szarych pracowników.
    W Polsce nie da się tworzyć instytucji działających jak wspólnoty, ze względu na nasze obciążenia historyczne. A jak jest w waszych miejscach pracy?

    #195

    bratek
    Participant

    Znowu się zgadzam. A jeszcze 2 lata temu rzuciłabym się głosicielowi takich poglądów do gardła. Życie zweryfikowało :((
    Smutne to- prawda?

    Ostatnio dużo rozmawiam o stosunku młodych ludzi do pracy. Czy w ogóle: ludzi do pracy. Żalił mi się kolega, który jest pracownikiem naukowym i szefem potężnego projektu badawczego, że plagą jest to, że dosłownie nie może się spotkać z zespołem na naradzie. Bo zawsze ktoś ma chorą babcię, lekarza, trening dziecka, zajęcia.
    Że ciągle ktoś pyta o ferie, urlop, dni rektorskie.
    Mam te same obserwacje.
    Nawet na imprezę knajpianą większość jest za bardzo zajęta lub zmęczona….
    Dotyczy to także bardzo młodych ludzi, którzy nie mają dzieci, domów do prowadzenia i mają tylko jedną pracę etatową.
    Jeżeli czegoś nie robią na czas, jeżeli zwyczajnie zawalają, to mówią: „nie dałem (am) rady” lub pojawiają się łzy. I to „powinno” wszystko załatwić ich zdaniem.
    Moim nie załatwia niczego. Ale może to to, że już stara jestem… Może to zwyczajny konflikt pokoleń? Może ludzie, czasy, są naprawdę inne(i)????
    Są tak zmęczeni i uciemiężeni, że nawet nie mi chce się polemizować z tym faktem.
    Ja tego w kontekście pracy nie rozumiem.
    A ponieważ nie rozumiem i rozumieć nie chcę, to pewnie nigdy nie będę dobrym szefem.
    Zresztą sądzę, że mentalnie jestem klasycznym antywzorem szefa.
    Może zatem dożyję kiedyś momentu kiedy ktoś ze mnie zdejmie tą „przyjemność”….

    Ja idealista i człek naiwny.
    Kiedyś wierzyłam w miejsca „antyfolwarczne”. Co więcej- nadal wierzę. Tylko mam kłopot ze wskazaniem ich.

    #205
    jacol
    jacol
    Participant

    Może jesteś pracoholikiem? A oni zdrowi na ciele i umyśle? 🙂
    To jest trochę problem z obszaru modyfikacji zachowania. Ludzie nie umieją funkcjonować w relacjach opartych na zaufaniu. mają doświadczenie bycia wykiwanym. nawet jak znajdą się w „zdrowym” środowisku, to tego nie widzą i nie cenią. Wszędzie zresztą jest chaos na świcie.

    #208

    bratek
    Participant

    Ups… pisaliśmy równocześnie i niemal scaliły nam się wątki. Znaczy odpowiedź, którą dałam Ci w wątku o emocjach pasuje i tutaj.

    p.s. chaos, to ja mam całe życie we łbie. Czasem z niego coś fajnego wynurza, a czasem mniej fajnego….

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.